Mówisz „nie” bez tłumaczenia się i bez wyrzutów, że kogoś zawiodłaś.
Mówisz „tak”, choć w środku wszystko krzyczy „nie”? Po postawieniu granicy dopada Cię wina, jakbyś zrobiła coś złego? Bierzesz na siebie kolejne sprawy, bo łatwiej zrobić samej, niż odmówić?
Koleżanka prosi o zastępstwo, mama o przyjazd w niedzielę, szef o jeszcze jedną rzecz na jutro. Zgadzasz się, a potem jesteś zła na siebie, że znowu.
To nie brak charakteru. Kiedyś czyjeś niezadowolenie oznaczało dla Ciebie zagrożenie, więc wolałaś ustąpić, niż je znieść. Ta sesja zmienia ten koszt. Prowadzę Cię głosem tak, że Twój układ nerwowy dostaje sygnał, że granica nie jest zagrożeniem. „Nie” staje się czymś, co mówisz spokojnie, bez długiego tłumaczenia.
Dzwoni telefon. Ktoś prosi o coś, na co w środku nie masz zgody. Czujesz ścisk w żołądku. Stare „no dobrze” masz już na końcu języka. Bierzesz oddech. Mówisz: „Tym razem nie dam rady”. Spokojnie. Bez tłumaczenia. Odkładasz telefon i nic się nie wali.
Bo ustępowanie to nawyk, który powstawał latami, a spokojne „nie” przychodzi przez powtarzanie. Kiedy wracasz do sesji przez około 21 dni, stawianie granic kosztuje Cię coraz mniej, a wina po nim pojawia się coraz rzadziej.
Dbanie o swoje granice to nie egoizm. To sposób, żeby mieć siłę dla ludzi, na których Ci zależy. Wystarczy, że włączysz.
Metoda Regulacji Głosem™. Sesji nie słuchaj podczas prowadzenia samochodu ani obsługi maszyn.
Około 20 minut.
Nie. Włączasz i słuchasz.
Więcej spokoju przy odmawianiu czujesz często po kilku dniach. Trwałą zmianę zauważasz po około 2–3 tygodniach.
Nie. Granice to nie mur. Chodzi o to, żebyś mogła powiedzieć „nie” bez lęku, a nie o odcinanie się od ludzi.
To nie jest kolejny poradnik o asertywności. To 20 minut, po których „nie” przestaje kosztować Cię wyrzuty.
